Zaznacz stronę

Kolejnym etapem w budowie było zrobienie elementu Sleep-box… Przynajmniej tata tak to nazywał. Razem z Adamem nie wiedzieliśmy o co chodzi, ale Tata powiedział, że to będzie coś fajnego i na pewno nam się spodoba.

Zaczęliśmy od budowy małej podłogi, którą owinęliśmy z jednej strony czarną membraną i zamknęliśmy płytą. Fajnie było, bo mogłam poćwiczyć wiercenie. Jak się okazało wiercenie różni się od wkręcania, bo wiertarki nie należy za mocno dociskać. Raz za mocno docisnęłam i złamałam wiertło. Tata nie był zły, tylko dokładnie mi wytłumaczył, jak powinnam używać wiertarki. Wymienił wiertło i mogłam dalej wiercić.

Następnie tata obrócił podłogę. Wypełniliśmy ją wełną i trzeba było odciąć resztkę membrany. Tata pozwolił mi spróbować. Po pierwszej próbie szło mi już dobrze. Tata mówił, że najważniejsze, aby zawsze ciąć „od siebie”. Przykryliśmy wszystko folią i zamontowaliśmy na górę deski podłogowe. Następnie do całości zamontowaliśmy wcześniej skręcone ścianki i dach.

Całość tata przeniósł do pozostałej części szkieletu i tam go zamontowaliśmy. Elementy dachu musiał już zamontować tata, gdyż był on dla nas za ciężki i tata powiedział, że jest to zbyt niebezpieczne.

Tak oto powstała cała konstrukcja domku. Na koniec Adam zaczął rzucać rękawiczkami i prawie jedną zgubił. Całe szczęście po krótkich poszukiwaniach udało się ją znaleźć.